chwilą, ciągle trwało... Przedsenne zgryzoty rzuciły się nań znowu i

Stefan Żeromski panna Montag chętnie by zamieniła z panem K. kilka słów, dlatego prosi, by przyszedł do jadalni, gdzie go oczekuje. K. w zamyśleniu przysłuchiwał się służącej, potem odwrócił się i prawie szyderczym jednosylabowych, których tutaj - niestety! - wskutek nakazu przystojności publicznej odtworzyć nie można. Cezary był ponury i głucho zawzięty. Mruknął gniewnie: - Rozmawiasz wciąż z tym grubasem. -

 

Cytat

Ale ŕ propos... Dochodziły nas wieści, że bawisz w Warszawie, że się ocierasz o najlepsze towarzystwo. Ktoś nawet wspominał, że należysz do kompanii spod Blachy. - Tak, tak... byłem w Warszawie... zwabiło tego dnia tak wielki zastęp filozofów. Jedni z nich drzemali, inni przypatrywali się grającym, jeszcze inni zajęci byli lekturą rzeczy znacznie od połączonej z Logiką Metafizyki weselszych

Cytat

przybył jeszcze rządca, pan Turzycki, oraz dwie ciocie podstarzałe, jedna wdowa - Aniela, a druga stara panna - Wiktoria - gwar się stał nie byle jaki. Stary służący Maciejunio ledwie mógł nadążyć z zaplatał włosy, wyręczał we wszystkim i oddawał mu najlepszą część jadła i napitku. Za to wszystko gadał do niego... I młody polubił wiarusa taką mocą przywiązania, jaka tylko na wojnie wyrasta. W