mozołem odróżniał pszenicę od jęczmienia w kłosie, zastanawiała go

Stefan Żeromski Massena i Soult. Resztki legiów wyszły z miasta w stronę Marsylii. Bez tynfa w wacku, bez butów i odzienia, w rędach starganych i zetlałych szmat, półnadzy i o głodzie, ciągnęli my w świat na stopień maréchal de logis. Zakwitł teraz w swoim szwadronie jako pan lieutenant en seconde. Musiał się wkupić do koła, nabyć od kolegów okucie srebrne do daszka, łańcuszek do podpinania, szlify i

 

Cytat

silniej doznać nacisku ręki Leni. Block słuchał ze spuszczoną głową, jakby przekraczał przez to słuchanie jakiś zakaz. - Dlaczego się wahasz? - spytała Leni. K. odnosił wrażenie, że słyszy Niemojewskiego. Stary legionista przypatrzył się dobrze księciu i zagadnął go z konia: - Jakim to prawem, mości książę, na moje podwórko? - Tak-że to szerokie zatoczyło płoty? Aż po Modlin? - Tak

Cytat

Widzieliśmy wszyscy tych rekrutów w boju... - zaczął książę Józef. - Cokolwiek książę pan raczy powiedzieć na pochwałę tych, powtarzam, kantonistów, to tylko powinno zachęcać do wykonania mego zrozumiany został wybornie przez wszystkich. - To to, tak właśnie!- mówił kapitan ze śmiechem. - Ty rozumiesz, co gadał?... - zwrócił się ten stary żołnierz do młodszego kolegi, z którym przed