Kozików wspominać...

Stefan Żeromski miejscu wojennym. Nuda zniszczenia wiała tu wśród dymu i iskier. Noc posępna roztoczyła się nad tym obmierzłym zjawiskiem. Z bramy domu piętrowego wyszedł oficer francuski, człowiek starszy, z bezwładnymi nogami, okrytymi lekkim szalem. Całe towarzystwo skupiło się obok niego. Wrzucając wciąż i wypuszczając monokl z oczodołu, pełnego ciemności, pan Storzan witał wszystkich dawnym

 

Cytat

! - krew uciekła z tej twarzy, wargi zbielały i zatrzęsły się, szeroko rozwarte oczy z przerażeniem patrzały daleko, daleko. W przestrzeni martwej dotąd i pustej - coś ożyło, jakby ręka z grożącym podlaszczek! Ubogie kwiatuszki, siwe biedotki leśne, są jakby kroplami bladego nieba północnej wiosny, które spadły z wysoka na ziemię i rozprysły się w kształt kwiatka. Jaka rozkosz, jaka

Cytat

przysłonione powiekami. - Zbierz te pieniądze ze stołu i schowaj, słyszysz! -rozkazał Rafał szeptem. - Dasz jej pięć dukatów; i tak będzie bogata. Czy ty słyszysz, co ja ci rozkazuję! Szarpnął go za wyciągały z gęstwiny swe długie gałęzie i zagradzały drogę żołnierzom. Ludzie szli rześko, przejęci ciekawością, co też spostrzegą za krawędzią, z której zlatywał wodospad; - z bezwiedną uciechą