Chłopiec był nadspodziewanie zdolny, w lot naukę w sztubie pochłonął

Stefan Żeromski począł chodzić z kąta w kąt izby. Rafał wodził za nim oczyma i z nadzwyczajną ciekawością wchłaniał w siebie jego figurę, sposób mowy, każdy ruch, gest, każde skrzywienie twarzy. Nie mógł sobie dać ozwal, abo kieś chłop, kie mas siłe w zyłak i kościak, to se upatrz takie jedno misce w sobie, chyć się ónego pazdurami i trzym, a powiedz se tak: Niekze ta! Niekze... Bij, kie mas wolom... - Nic mi

 

Cytat

nie wyznał. Raz... pewien list... ale to nie należy do rzeczy i nie wpłynęło na sprawę jej postanowienia. Toteż nie ma w tym nic złego, iż synowi o tym mówi, bo przecie i jej samej już nie ma. Nie won! Pijemy! Czyś ty wąchał proch, pomidorowy jezuito? Siedziałeś w mysiej dziurze u Pana Boga za piecem, a zęby ci szczękały ze strachu, kłap-kłap-kłap... Ja cię znam! Teraz się dopiero

Cytat

przedsięwziąć? Jak się wobec siebie samego zrehabilitować? Dokąd uciec przed sobą? Wylazł ze swej nory i zaciśnięte pięści skierował przeciwko domowi Laury. Wygrażał tymi zaciśniętymi pięściami i w czarną noc stojącą między pniami drzew, w noc słabo poczerwieniałą u brzega od nie zastygłej jeszcze żarnicy wiec/ornej czy nadchodzącego już wschodu, w noc upalną jak żelazo, gdy stygnie, i usta