domostwa. Po całych dniach słychać było łoskot siekier. Kwaśne
Stefan Żeromski łkał. Długo płakał nie mogąc sobie poradzić. Osaczyły go teraz te trzy kobiety, niczym trzy jędze. Spotkał je tutaj nie wiedząc, że je spotka, i wszystkie trzy skrzywdził tak po chamsku. Dla jednej
biegiem lat rozrost wielkich drzew zniszczył dawną symetrię ogrodu, a tu i owdzie gaje młodej leszczyny wtargnęły nawet w ulice, gracowane niegdyś z pilnością. Pałac, przebudowany na fundamentach
Cytat
smugi podobne były do strun jakiejś niezmiernej liry. Same czuby turni stały już w ogniu słonecznym. Lasy u podnóża gór, ledwo w mroku widzialne, siklawy, jak białe nitki wijące się między skałami,
perskie dywany. Na dywanach stanęły meble, nie jakieś tam artystyczne, lecz po prostu drogie, kryte bezcennymi kaukaskimi atłasami. Ciężkie serwety nakryły stoły, a na ścianach zawisły "ręcznie
Cytat
zwierzęcej rozpaczy. Pojechał środkiem wsi i obnażonym pałaszem dawał na prawo i na lewo znaki pośpiechu. Widział w pierwszym na prawo siedlisku silnego chłopa, jak w portkach i koszuli, wprost ze
nadzwyczajnie przydał się do tej właśnie roboty. Pan Gajowiec nie chciał "okradać" skarbu i wykonywać swej pracy siłami podwładnych mu urzędników. Toteż płacił Baryce pensję ze swej pensji