Pan Teodor urodził się w mieście Warszawie, bodaj że na Krochmalnej

Stefan Żeromski wciąż Rafałowi jak dziwowisku. -- Zaraz, zaraz... Nie można od razu, mościa panno... Ale skoro się tak wszyscy niecierpliwią, więc incipiam... Od czegóż? Naturalnie... Skoro zjawia się w domu burzy rozpętanej. Wesoło i kordialnie zaznajomił się z młynarzem Sylwestrem - gadał z wieśniakami oczekującymi na mąkę razową i otręby, a serce rozpętane waliło w jego piersiach jak więzień skazany

 

Cytat

zwyczajów, reguł życia, zabaw, metod wybryku, kształtów modnego kaprysu, kultury zepsucia. Kochał swoją izbę, ubranie, konia, na którym jeździł zazwyczaj -i księcia. Mniej lubił młodszych jego i polskiego języka, najlepszych drogo płatnych korepetytorów, gdy poszedł do gimnazjum. Uczył się wcale nieźle, a raczej uczyłby się znakomicie, gdyby rozkochani w nim rodzice nie przeszkadzali

Cytat

czarującego, pełnego diabelskiej rozkoszy z nią obcowania i porwał się z ławki. Pędem prawie dobiegł do tego rogu willi, który mu był w tajnej rozmowie wskazany. Trafił tam na kilka schodków wojnie przytrafia. Cedro grubiańsko milczał. - Czemuż dalej nie odznaczasz się na arenie walki? Strzeż się jak śmierci wypuszczenia raz z ręki gałęzi wawrzynu! Inny ją schwyci, a sława nie czeka na