starego o wskazanie mu najzdolniejszego spomiędzy asystentów naszej
Stefan Żeromski długi korytarz, z którego prowadziły z gruba ciosane drzwi do poszczególnych przegród strychu. Mimo że nie było żadnego bezpośredniego dostępu światła, nie było jednak całkiem ciemno, gdyż niektóre
Jakże kochał jej uśmiech, jej ruchy, jej wymowę, jej spojrzenia! Jakże uwielbiał jej dowcip, dobrotliwy i przyjacielski - dowcip łagodny, jakoś "z głupia frant" i "z cicha pęk" - dowcip przytulny a
Cytat
oddalone zakątki, jak kwiaty samotne, pełne smutku... Las w dole zapełniony był mgłą poranną o barwie ziarn jałowcu wczesną jesienią. Wyniosły czub buka zabłąkanego między świerkową czeredę zdawał
tym gościńcem to kareta czterokonna, to bryka krakowska, to lekka wolantka. Szły fury frachtowe, wlekli się najętymi szkapami pejsaci Żydzi. Pod wieczór ukazała się przy tej drodze w szczerym polu
Cytat
chciałoby się wszystko rzucić, położyć się w domu do łóżka i o niczym więcej nie słyszeć. Ale to znowu byłoby oczywiście najgłupsze, nie miałoby się zresztą na długo spokoju i w łóżku. - Więc
sobie jakiego tyrana i znienawidzieć go potężnie, żeby mieć prawo do wstąpienia w szeregi tych diabląt. Kiedy spostrzegł, że wykład z zakresu fortyfikacji, o budowie "dzieła rogowego", na chwilę